Witajcie.. Wchodząc na tego Bloga, wkraczacie w wyimaginowany świat fantazji i magii, powstały w mojej głowie.. Pośród myśli często niezrozumiałych, często być może nawet chorych, jednak zawsze pełnych fascynacji.. Mam nadzieję że uda mi się choć na krótką chwilę zdobyć skrawek Waszego zainteresowania i ciekawości..

Ponadto liczę na wasze opinie (jak najbardziej obiektywne) gdyż właśnie na tym oprę moje dalsze kroki (bądź ich brak ;p)..

Na początku każdej części umieszczam podkład muzyczny, który należy puścić w tle w trakcie czytania, co jest miłym dodatkiem do atmosfery..



Część IV...

Podkład muzyczny:
http://www.youtube.com/watch?v=64HLXWjbJxE

(…)
Wampir siedział w bezruchu okryty ciemnością w pobliżu miejsca, gdzie mieszkała Tancerka.. Nie miał pojęcia czego oczekuje, jak również nie zdawał sobie sprawy, co go popycha do takich, a nie innych czynów.. Wiedział tylko, że już niedługo Ona wyjdzie na zewnątrz… I znowu uda mu się napawać serce i umysł jej widokiem.. Była dla Niego jak narkotyk.. Nie potrafił poradzić sobie z fascynacją, jaką ją darzył… Bał się, że tak ogromny podziw wobec niej może spowodować, że sam straci kompletnie nad sobą kontrolę.. A to byłoby najgorsze, gdyż Tancerka stanęłaby wtedy w obliczu ogromnego zagrożenia, przed którym nikt by jej nie był w stanie obronić… Musiał się kontrolować w pełni, choć przychodziło mu to z coraz większym trudem…

Nagle stało się.. Wenus wyszła na zewnątrz, jak co wieczór, pooddychać przed snem świeżym powietrzem nocy… Ubrana była w delikatną, zwiewną koszulę nocną w kolorze ciepłej czekolady, która doskonale współgrała z jej ciemną karnacją… Koszula na krawędziach obszyta była kuszącą koronką, która namiętnie przylegała do ciała Tancerki.. Natomiast zgrabne nogi Wenus, będące niemalże prawdziwym dziełem sztuki, eksponowały się w całej swojej okazałości i naturalności, wolne od wszelkiego ubioru.. Stopy delikatnie stąpały po wilgotnej już nieco trawie.. Wampir oniemiał… Jego serce zaczęło bić gwałtowniej… Wszystkie jego mięsnie napięły się momentalnie.. Czuł, że zdrowy rozsądek powoli zaczyna go opuszczać, a jego miejsce zajmuje tylko i wyłącznie pragnienie spełnienia.. Przed jego oczyma zaczęły wirować obrazy, które do tej pory wciąż przypominały mu, jak wspaniałą istotą jest Wenus.. Widział, jak tańczy na polanie, jak stąpa po płatkach róż w komnacie.. Widział jak rozpościera piękne śnieżnobiałe skrzydła.. I nagle dotarła do niego myśl, której nie mógł się oprzeć.. Myśl, która była czystym szaleństwem, jednak nie pozwalała mu w żadnym wypadku jej pominąć…
- Nie możesz.. Nie masz prawa.. – pomyślał…
Na próżno jednak.. Już od samego początku wiedział, że nie pokona tego… Poddał się...

Wokół Tancerki rozpłynęła się piękna melodia.. Zaczęła się rozglądać, skąd ona dochodzi, jednak nie mogła tego sprecyzować.. Miała dziwne uczucie, że melodia ta brzmi wyłącznie w jej umyśle.. Czuła ją w środku, jakby ktoś kontrolował jej myśli… I nagle obok niej, w mgnieniu oka, pojawił się partner, który jedną dłoń ułożył jej na biodrze, a drugą chwycił za jej rękę ruchem pełnym ostrożności… Zaczęli wirować w rytm brzmiącej melodii.. Każdy krok tajemniczego partnera Tancerki był odpowiednio dobrany, a zarazem przepełniony niespotykaną subtelnością.. Oddała mu się w pełni.. Nie była nawet przerażona, mimo że nie wiedziała do końca, z kim tańczy.. W tym momencie liczyło się tylko to, aby ta chwila trwała wiecznie… Myślała wyłącznie o tym, aby jak najwięcej emocji i uczuć ukraść z tego tańca wyłącznie dla siebie… Taneczna Para wydawała się frunąć niemalże nad powierzchnią ziemi, gdyż stopy obojga doskonale się zgrywały… Ich ciała sprawiały wrażenie, jakby od samego początku istniały wyłącznie dla siebie !! Partner czasami przybliżał mocniej Tancerkę do siebie w taki sposób, jakby chciał zapamiętać każdy szczegół swojej wybranki… Włosy Wenus falowały w tańcu, czasami muskając tajemniczego wielbiciela po twarzy, co rozpalało w nim jeszcze większy zachwyt.. Nagle Tancerka spojrzała swojemu partnerowi głęboko w oczy.. I w tym momencie zdała sobie sprawę, że to ta sama istota, która obserwowała ją wtedy na polanie.. Zrozumiała również, że tą samą dłoń czuła w swoim śnie… Wszystko naglę ułożyło się w pełną całość…
- To ty.. – wyszeptała oszołomiona, a zarazem niesamowicie szczęśliwa.. A w jej oczach pojawił się blask radości..

Jednak w tej chwili jej partner w jednym momencie uwolnił się z objęć Wenus i zniknął w mroku… Wampira dopadły myśli, co właśnie przed chwilą uczynił.. Zrozumiał, że stracił kontrolę nad sobą… Przez tych parę jakże niesamowitych ruchów kierowały nim uczucia i emocje, które dawniej wydawały być się mu całkowicie obce… I wobec których był bezbronny.. Wiedział, że nie zamieniłby tych chwil na żadne inne, a co więcej oddałby sam za nie życie zapewne.. Jednak nie potrafił sobie wybaczyć tego, na jak wielkie niebezpieczeństwo naraził istotę, którą tak ubóstwiał.. Zachowanie to wydawało mu się tak bardzo egoistyczne… Mógł ją przecież skrzywdzić, a jednak nie oparł się pokusie… Czuł złość i nienawiść wobec siebie.. Ale najbardziej dokuczała mu chyba.. Tęsknota..

Tancerka natomiast nadal stała boso przed swoim domem, nie mogąc uwierzyć we wszystko to, co przed paroma sekundami się wydarzyło..

Część III

Podkład muzyczny:
http://www.youtube.com/watch?v=Fq2igHmpvPY

(…)
Wampir pędził przez las, pośród drzew i krzewów splątanych mrokiem w czasie tej ciemnej nocy.. Nie sprawiało mu to jednak większych trudności, a wręcz przeciwnie.. Mimo ogromnej prędkości, poruszał się z łatwością i gracją godną podziwu, lecz nie znał ani celu, ani końca swojej drogi.. Mogłoby się wydawać, że coś lub kogoś goni.. To nie było jednak to.. Wampir raczej uciekał.. Uciekał przed fascynacją, jaka opętała jego umysł już od pierwszych chwil, gdy zobaczył na polanie istotę o tak niesamowitym blasku, wdzięku i urodzie, jakiej mogłyby jej pozazdrościć nawet anioły.. Wiedział doskonale, że zachwyt Tancerką w jednej sekundzie przerodził się niemalże w obsesję emocjonalną.. Jakby urok z niej wypływający momentalnie sprawiał uzależnienie.. Nie potrafił jednak zrozumieć, czemu nawet znikoma myśl o tym, że już nigdy nie pozwoli sobie na chwilę słabości, sprawiała cierpienie tak ogromne, jakby ktoś powoli wbijał mu zatruty sztylet w serce.. Wampir, istota będąca doskonałym zabójcom.. Istota, której każda cecha sprowadza się tylko i wyłącznie do tego, aby być doskonałym drapieżcą.. Jak to możliwe, by wpadł w sidła takich emocji.. Emocji tak ludzkich, a zarazem tak niebezpiecznych, mimo swej szlachetności..

Nie wiedział także jeszcze jednej rzeczy.. Dlaczego pojawił się w Jej śnie..?? Czemu wykorzystał swoją umiejętność do takiego celu..? Wprawdzie widok, gdy wstawała nieśmiało z wielkiego łoża lub płonęła zachwytem z powodu miliona migocących świec wydawał mu się bezcenny.. Jednak jakże nierozważnym posunięciem było pojawić się obok niej… Spowodowało to, że potwierdziły się jego największe obawy.. Zdał sobie sprawę, że jest bezbronny wobec jej osoby.. Jakże kruchej osoby.. Jej zapach, dotyk bądź obecność sprawiały, że przestawał on być potężnym mordercą i zatracał się w niej bez końca.. Czuł, jak tonie w myślach, o których istnieniu nie miał do tej pory pojęcia.. I to sprawiało, że przepełniało go poczucie, jakoby nie był sobą..

Zdawał sobie jednak sprawę ze słuszności jednego ze swoich posunięć.. Nie pozwolił jej się odwrócić.. Nie dał odkryć tajemnicy.. Tłumaczył to sobie troską o tak zjawiskową kobietę, jednak w głębi duszy coś mówiło mu, że zrobił to również ze względu na siebie.. Nie mógł się domyśleć co by się stało, gdyby jej piękne oczy wpatrywały się zachłannie w jego widok z tak bliska.. To, co by wtedy poczuł, jakby się zachował, pozostawało nieodgadnione.. Wbrew wszystkiemu, a zarazem wbrew sobie, wolał nie sprawdzać tego.. Choć myśl ta nieustannie przeplatała się w jego głowie, trafiając do najczulszych miejsc jego serca.. Jak również miliony innych myśli, które jednak tyczyły się tylko jednej osoby.. Tej, która w jego marzeniach i wyobrażeniach bez chwili wytchnienia wykonywała swój przepiękny taniec pośród tysięcy gwiazd na bezkresnym niebie.. A każdy jej najmniejszy ruch wywoływał w wampirze lawinę tak ogromnie silnych uczuć, że zmieniały one nawet kolor jego oczu z przerażającej czerni w karmelowy jaśmin… Nie wspominając już o tym jak wpływały na jego umysł..

Nie znając odpowiedzi na tak wiele pytań, wampir przyspieszył jeszcze bardziej, łudząc się nadzieją, że uda mu się uniknąć wszystkich tych niepożądanych myśli.. Wydawał się teraz nie dotykać nawet podłoża, po którym biegł.. W pewnym momencie wybił się wysoko nad korony drzew, pozwalając, aby blask księżyca na kilka chwil objął go własnym światłem, a następnie zniknął pośród spienionych wód dzikiego wodospadu…

Część II...

Podkład Muzyczny:
http://www.youtube.com/watch?v=ae1Q-83_kMo

(...)
Tancerka otworzyła zaspane oczy i ku wielkiemu zdziwieniu zdziwieniu, ukazał jej się widok, którego zupełnie się nie spodziewała.. Pamiętała jak zasypiała wyczerpana na niesamowitej polanie skąpanej w świetle księżyca.. Jednak teraz znajdowała się w wielkim łożu z baldachimem... Zasłony łóżka lekko muskał wiatr, który wpadał do pomieszczenia przez uchylone okno.. Wokół rozstawione było tysiące świec, których płomyki wydawały się tańczyć przy każdym, nawet najmniejszym podmuchu świeżego powietrza.. Blask owych świec wypełniał to miejsce romantycznym i urokliwym klimatem.. Wenus poruszyła się tak delikatnie, że jej śnieżnobiała suknia niemalże nie drgnęła.. Tancerka poczuła jednak niesamowitą przyjemność, gdyż jedwabna pościel, w której leżała, pieściła jej aksamitną skórę swoją miękkością.. Do tego jeszcze gdzie nie gdzie dawało się odczuć zbłąkane płatki czerwonych róż, które z godną sobie nieśmiałością, przylegały do ciała Tanecznej Bogini, starając się w pełni oddać jej swój zapach...

Wenus podniosła się z zamiarem rozwiązania zagadki, gdzie się znajduje i co się działo, gdy spała.. Otuliła się jedwabną kołdrą, a stając na podłodze poczuła, że ona również jest wyściełana płatkami róż, które z zachłannością dotykały każdego skrawka jej stóp... Dopiero teraz dostrzegła jak obszerne jest miejsce, w którym się znajduje.. Ogrom z każdą chwilą stawał się coraz bardziej monumentalny.. Jednak nie przepełniał Tancerki strachem, gdyż ciepło świec działało niesamowicie kojąco.. Świec, które były dosłownie wszędzie, gdzie tylko można było sięgnąć wzrokiem... Wenus dostrzegła również otwarte drzwi za zasłoną, którą kołysał delikatnie powiew świeżości.. Udała się w ich kierunku, po czym znalazła się na tarasie, który ją onieśmielił... Noc była ciepła, a wokół Tancerki rozciągał się piękny ogród, pełen najróżniejszych roślin, które wydawały się doskonale współgrać ze sobą.. Tancerka poczuła, jak z zachwytu zaczyna brakować jej tchu... Starała się opanować emocje, jednak stawało się to coraz trudniejsze...

Nagle jednak coś wyrwało Ją z błogiego stanu.. Poczuła na swoim karku mrożący oddech... Spróbowała się odwrócić, jednak ktoś momentalnie chwycił ją za ramiona, uniemożliwiając jej szanse na odkrycie źródła owego oddechu.. Tancerka nawet nie próbowała ponowić próby, gdyż już od pierwszej chwili poczuła jak władczy i żelazny jest owy uchwyt… Zaczęła czuć niepokój i strach.. Nie miała pojęcia czego ma się spodziewać.. Czy ten ktoś nie zrobi jej krzywdy..?? Czy to nie są ostatnie chwile jej ziemskiego życia..?? Minęło kilka chwil, a myśli Tancerki zaczęła ogarniać panika.. Czuła, że lodowaty oddech przesunął się z jej karku na ramiona, a następnie zbłądził gdzieś w jej włosach... Uchwyt nieco rozluźnił się, ale Wenus doskonale wiedziała, że w żadnym wypadku nie ma prawa się odwrócić... W pewnym momencie nieznajoma postać wzięła ostrożnie w jedną dłoń pukiel włosów Tancerki i wtuliła w niego twarz z niesamowitym zaangażowaniem.. Wenus usłyszała, jak oddech osobnika przyspieszył, a jego serce zaczęło bić nierównomiernie... Następnie do jej uszu dotarł głęboki męski głos, który sprawił że krew w żyłach Tancerki przyspieszyła nienaturalnie:
- Spójrz w głąb swojej duszy.. Dostrzeż jej wyjątkowość i piękno.. A następnie uwolnij ją... Pokaż mi prawdziwą siebie..
Słowa te trafiły wprost do serca Niewiasty... Zamknęła oczy, żeby w pełni doznać ich uroku i czaru.. Wszelkie niepotrzebne myśli zniknęły niepostrzeżenie, pozostała tylko jedna.. "Spójrz w głąb swojej duszy"... I w jednej chwili piękne białe skrzydła, będące niemalże majestatem boskości, rozpostarły się za plecami Wenus.. Poruszyła nimi delikatnie, dzięki czemu wydobyła się z nich delikatna woń anielskiej wrażliwości... Nie mogła pojąć, co się z nią stało.. Jednak nie czuła już na sobie dłoni nieznajomego... Odwróciła się entuzjastycznie, aby przekonać się, kim on jest. Nikogo jednak nie było..Wypełnił ją bolesny smutek... Skrzydła opadły bezsilnie, a oczy Tancerki wypełnił mrok... Czuła, jak odchodzi w nicość..

...

I w tym momencie obudziła się w swoim łóżku.. Wciąż nie mogąc jeszcze dojść do siebie po szoku, jaki przeżyła.. To był tylko sen.. Tylko sen... Więc czemu tak dokładnie czuła jego oddech i dotyk..

Część I...


Podkład Muzyczny:
http://www.youtube.com/watch?v=TX3QEa1asfM

Dawno dawno temu, w odległej zielonej krainie, życie płynęło powoli, choć nie zawsze beztrosko.. Żyła tam również kobieta obdarzona niezwykłym zmysłem tanecznym, którą ludzie zwykli nazywać Wenus, prawdopodobnie z powodu jej nieskazitelnie pięknej urody.... Wszyscy ją znali i zachwycali się nią, gdyż każdy jej nawet najmniejszy ruch był najprawdziwszym dziełem sztuki dla oczu ludzkich.. Potrafiła swoją osobą zawładnąć umysłem każdego człowieka, który spojrzał na nią chociażby przez kilka sekund.. A każdy, któremu jej piękno wypełniło myśli, nigdy już nie mógł się od niego w pełni uwolnić..

Pewnego razu jednak stało się coś niezwykłego.. Tancerka postanowiła, że chce odkryć kawałek świata nieznanego dla nikogo.. Mieszkańcy krainy zamarli w strachu, że już nigdy ich oczy nie będą mogły się rozkoszować jej widokiem, jeśli Wenus nie powróci.. Jednak ona postanowiła zaryzykować, dlatego też wyruszyła w tajemniczy gąszcz zieleni, gdyż tak nakazywało jej serce.. Zapadała coraz większa ciemność, ścieżki zaczęły się rozmywać... Tancerkę zaczynało ogarniać poczucie niepokoju.. Wiedziała, że nie zdoła wrócić tej nocy do swojej krainy, lecz nie mogła również przewidzieć, gdzie się kieruje.. A zieleń powoli stawała się coraz mroczniejsza i bardziej przerażająca..

Nagle na ułamek sekundy do oczu Tancerki dotarł blask , który przykuł jej uwagę.. Początkowo wystraszyła się, jednak po chwili poczuła nieodpartą ochotę odkrycia źródła owego blasku.. Zaczęła biec w kierunku, skąd go zauważyła.. Wybiegła na ogromną polanę, która wydawała się nie mieć końca.. Polanę, nad którą rozciągał się przepiękny księżyc, rzucający blade światło na każdy jej szczegół.. Tancerka zauważyła również świetliki, które wydawały się być milionem małych gwiazd pochłoniętych niekończącą się rozkoszą... Widok ten wprawił Wenus w tak ogromny zachwyt, ze nie mogła się powstrzymać od przyłączenia się do tak niezwykłego tańca nocnego świata.. Dlatego zaczęła delikatnie stąpać po polanie, wplatając się z największą ostrożnością w obraz, który przed paroma chwilami tak ją olśnił.. A ruchy Tancerki były tak idealne, że świetliki z godnym jej szacunkiem przyjęły tą jakże niezwykłą istotę, otaczając ją własnym czarem.. Nagle lekki powiew wiatru rozwiał delikatnie włosy Tancerki, a wśród jej małych błyszczących przyjaciół wprowadził nieznaczny bałagan.. Jednak przyniósł również kolejny blask, który wcześniej zaprowadził ją do owego miejsca.. Wenus momentalnie zwróciła wzrok w jego kierunku i dojrzała parę oczu przyglądającą się jej zaciekle z najciemniejszego miejsca polany.. Istota w cieniu była tak oczarowana, że nie mogła się nawet poruszyć.. Tancerka zrobiła kilka kroków w jej stronę, co jednak spowodowało niespokojny ruch tajemniczego gościa... Wenus jednak postanowiła kontynuować swój taniec, aby nie wypłoszyć właściciela tak intrygujących oczu.. Więc rozpoczęła ponownie stąpać w najpiękniejszy z możliwych sposób po polanie, lecz tym razem nie odrywała wzroku od swojego widza.. A ruchy jej wydawały się być czystą poezją.. Nagle istota w cieniu uległa całkowicie urokowi pięknej Tancerki i zrobiła kilka kroków w jej kierunku.. Oczom Wenus ukazał się Wampir, którego wzrok niemalże płonął zachwytem.. Zatrzymała się tuż przy nim, przyglądając mu się uważnie.. Miał napiętą skórę, od której czuć było lodowaty chłód.. Jednak jego oczy przepełnione były ognistą fascynacją... Fascynacją zjawiskowej Tancerki.. Wenus postanowiła dotknąć twarzy Wampira, chcąc obnażyć nieco tajemniczości nieznajomego... Wyciągnęła więc dłoń w jego kierunku.. I w tym momencie wzrok wampira wypełnił niepokój, a on sam w mgnieniu oka zniknął tuż z przed oczu Tancerki..

Nie wiedziała co się stało... Nie pojmowała, czemu jej nowy towarzysz tak zareagował.. Jednak była zbyt zmęczona, aby odpowiedzieć na te wszystkie pytania, które w tej chwili zaczynały do niej docierać... Położyła się więc delikatnie na ziemi, ale wciąż miała przed oczami obraz Wampira.. A jaśminowe źdźbła trawy delikatnie otuliły ciało Tancerki.. Jakby chciały by stała się częścią ich cudu, mimo że Wenus definitywnie sama w sobie już nim była... I zapadła w nieodgadniony sen, a polana zasnęła razem z nią..